Podkarpacie zwiedzone, teraz Gliwice!

Dla nas organizatorów Rajd 360 Stopni to prawdziwe święto. Zawsze wiąże się z trudną decyzją o podjęciu rękawicy, realizacji wyzwania i doprowadzeniu przedsięwzięcia do końca. Czasy niełatwe, wiadomix. Mimo wszystko święto nam się udało. Mamy nadzieję, że Wam, zawodnikom również. Byli zwycięzcy, byli przegrani. Obyło się bez ofiar. Oglądaliśmy fenomenalne szarże, błędy, majstersztyki taktyczne i nawigacyjne. A nade wszystko przepiękne rewiry Ziemi Przemyskiej.

Po raz pierwszy ciężar informacyjny przenieśliśmy na twittera. Nasz profil @Team360Stopni działa już od kilku lat, ale dotąd nie mieliśmy odwagi, by go tak mocno zagospodarować. Kliknąć w relacje twitterowe warto, nie trzeba się nawet logować i zakładać profilu. Od raz zastrzegamy, że podczas Rajdu Miejskiego Gliwice 2017 również dużo będziemy ćwierkać. Do Waszej dyspozycji również pozostaje grupa TEAM 360 STOPNI na Facebooku. Tam każdy może zamieszczać swoje impresje, co też się działo podczas zawodów na Podkarpaciu.

Kolejny aspekt, to niesamowite okoliczności przyrody. Ziemia Przemyska zachwyciła nas bezwarunkowo. Na pewno pozostanie w głowach naszych i uczestników rajdu na długo. To szczególne miejsce, które wydostaje się samoczynnie poza wszelkie stereotypy. Zderzenie z historią Twierdzy Przemyśl, piękną przyrodą, szczególną dostojnością Sanu i z niezwykłymi, ciekawskimi (w dobrym tego słowa znaczeniu) i otwartymi ludźmi. Chce się wracać. Chce się żyć. Dodać tu trzeba koniecznie, że było to możliwe dzięki współpracy z naszymi partnerami - Urzędem Marszałkowskim Województwa Podkarpackiego i Miastem Przemyśl.

A teraz trochę o sporcie. Trasę długą (430 km!) zawłaszczył sobie AR Team. To najmocniejsza ekipa w stawce krajowej i jedna z mocniejszych na świecie. Na tyle mocna, że wystawiła dwie ekipy, czyli osiem osób, które podzieliły między siebie podium, wpuszczając niejako łaskawie Rajd Konwalii Team + Agatkę na trzeci stopień. Obie ekipy wysforowały się na prowadzenie niemal od samego początku. W trójcie nie zmieścili się Czesi z CZAR. Stali bywalcy naszych imprez tym razem musieli uznać wyższość ARTeamów oraz Konwalii. 

W krótszym rajdzie (150 km) fantastycznym pościgiem niczym Frank Bullitt w filmie Bullitt wykazał się doświadczony zespół Team 360 Stopni. Co prawda Maciek Pońc i Piotr Pilak pogubili się na początku na zadaniu matematycznym, ale potem gonili ile sił w nogach i rękach (na kajakach) Navigatorię/Orienteering.waw.pl, czyli Pawła Moszkowicza i Marcina Krasuskiego. Gonili na tyle skutecznie, że wpadli razem na Helusz, który znany jest w środowisku biegów na orientację jako rejon przeklęty (wąwozy, jary, a do tego Igor tak celował, by wszyscy męczyli się tam po ciemaku). Faktycznie wiele zespołów zarówno na długiej jak i krótkiej trasie przeżywało tam nawigacyjne katusze i jeszcze długo pomstowało na sadystyczne upodobania projektanta trasy mesje Igora B. Ostatecznie wygrali Paweł z Marcinem, a Maciek z Piotrkiem dojechali do mety na drugim miejscu. Na trzeci stopień podium wdrapali sie bracia Lenczowscy (Janek i Kuba), czyli Mordownik/DobreNarty.pl. W czwórce najbardziej doświadczonych zespołów znalazł się jeszcze Kornel Jaskuła i Szymon Pietrowski, ale kilka wariantów, na które się zdecydowali nie dało im ostatecznie szansy stanięcia na pudle. 

Przybyło nam kibiców. Pozdrawiamy szalikowca zespołów spod szyldu UltraAR Colca, który ożywiał jak mógł posty na FB. O to chodzi, o to chodzi... Zachęcamy jednocześnie do wpisywania, linkowania, dzielenia się filmami (Agatka???) i tamże, albo podsyłanie nam tutaj na team360.pl. Z chęcią zamieścimy Wasze wrażenia. Warto poklikać na naszej stronce dedykowanej przemyskiemu rajdowi. Można tam znaleźć wszystko co się tyczy: wyniki, galerie, schematy itd. 

Zbierajcie Kochani siły na Gliwice. Zmieniliśmy nieco formułę zawodów, ale wierzę, że nowe zasady przypadną Wam do gustu równie jak te rozgrywane dotąd już od kilku ładnych lat. Tym razem będzie to pretekst do przyjemnego pikniku rodzinnego, czego ukoronowaniem będzie właśnie rodzinna trasa niedzielna. Wczytajcie się w szczegóły i ściągajcie znajomych. Po prawdzie na rodzinną mamy już komplet, ale na sobotni wyścig jeszcze trochę miejsca się znajdzie. Widzimy się już w następny weekend w najpiękniejszym mieście Górnego Śląska!